Skąd zainteresowanie USA irańską wyspą Chark?

Źródło zdjęcia, Getty Images
- Autor, Robert Greenall, Alys Davies
- Autor, Frank Gardner
- Stanowisko, Korespondent BBC News ds. bezpieczeństwa
- Relacja z, Rijad, Arabia Saudyjska
- Czas czytania: 5 min
Prezydent USA Donald Trump ostrzega, że Waszyngton może ponownie wziąć na cel wyspę Chark. Na małej wyspie u wybrzeży Iranu leży terminal naftowy postrzegany jako serce irańskiej gospodarki.
Waszyngton chce „przejąć" irańską ropę i rozważa zajęcie Chark, powiedział Trump w opublikowanym w niedzielę wywiadzie dla gazety Financial Times. Dodał, że taka operacja „oznaczałaby, że musielibyśmy pozostać [na wyspie] przez jakiś czas".
Trump poinformował 13 marca, że obiekty wojskowe na wyspie Chark zostały „całkowicie zniszczone". Powiedział jednak, że USA wstrzymały się z atakiem na położoną tam infrastrukturę naftową.
Amerykański serwis informacyjny Axios podał na początku marca - cytując cztery anonimowe źródła znające sytuację - że Waszyngton rozważa zajęcie lub blokadę wyspy, by wywrzeć presję na irańskie władze i skłonić je do ponownego otwarcia cieśniny Ormuz.
Leżąca na południe od Iranu cieśnina jest jednym z najważniejszych kanałów żeglugowych świata.
Od tygodni trwa spekulacja o możliwych działaniach USA wymierzonych w wyspę Chark.
Przejęcie wyspy momentalnie wstrzymałoby eksport irańskiej ropy. Mogłoby też zapewnić Amerykanom przyczółek do ataku na resztę kraju.
Utrata Chark pozbawiłaby irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) głównego źródła utrzymania, uderzając w jego zdolność bojową – mówi Mikey Kay, analityk ds. bezpieczeństwa z programu BBC Security Brief.
IRGC to jedna z dwóch gałęzi irańskich sił zbrojnych, obok armii.
Dlaczego wyspa Chark jest ważna dla Iranu?

Chark to niewielka skalista wysepka położona zaledwie 24 kilometrów (15 mil morskich) od wybrzeża Iranu.
Mimo niewielkich rozmiarów jest jednym z najważniejszych elementów infrastruktury energetycznej kraju.
Uderzenie na wyspę Chark - leżącą na północy Zatoki Perskiej - byłoby ciosem w samo serce irańskiej gospodarki.
Z leżącego na wyspie terminalu eksportowane jest 90 procent irańskiej ropy naftowej.
Trump wyraźnie wspominał o możliwych atakach na połączone z terminalem rurociągi. Stwierdził, że USA wstrzymują się, by oszczędzić irańskiej gospodarce długotrwałych szkód.
„Możemy to zrobić w ciągu pięciu minut. To będzie koniec," powiedział 16 marca. „Wystarczy jedno słowo, a rurociągi również znikną. Ich odbudowa zajmie dużo czasu".
Terminal na wyspie Chark przetwarza codziennie około 1,3 mln baryłek ropy naftowej. Ropa pochodzi z trzech głównych irańskich pól naftowych znajdujących się na morzu – Abuzar, Foruzan i Dorud. Zanim trafi do terminalu, podróżuje przez złożoną sieć podwodnych rurociągów.
Terminal ma też zdolność składowania 18 milionów baryłek ropy – co w normalnych warunkach wystarcza na około 10–12 dni eksportu.
Bardzo duże tankowce – zdolne do przewożenia do 85 milionów galonów ropy – mogą ją odbierać przy jednym z długich pomostów niedaleko wyspy.
W odróżnieniu od płytszego wybrzeża Iranu, wody wokół wyspy Chark są wystarczająco głębokie, by mogły się tam bezpiecznie zatrzymać.
Następnie tankowce kierują się w dół Zatoki Perskiej i płyną przez cieśninę Ormuz w stronę Chin – głównego nabywcy irańskiej ropy.

Co mówią USA i Iran o ataku z 13 marca?
13 marca Trump oświadczył, że Dowództwo Centralne USA (Centcom) przeprowadziło „jeden z najpotężniejszych nalotów w historii Bliskiego Wschodu". Dodał, że „całkowicie zniszczono wszystkie cele wojskowe na wyspie Chark, będącej klejnotem w koronie Iranu".
Trump dodał, że „ze względów przyzwoitości" postanowił „nie równać z ziemią infrastruktury naftowej na wyspie".
Dowództwo Centralne poinformowało, że amerykańskie siły przeprowadziły nalot na „ponad 90 irańskich celów wojskowych na wyspie Chark, oszczędzając jednocześnie infrastrukturę naftową".
Według irańskich mediów państwowych obiekty naftowe na wyspie nie uległy zniszczeniu. Agencja Fars podała, że ataki USA były wymierzone w systemy obrony powietrznej, bazę morską, wieżę kontrolną lotniska i hangar dla helikopterów.
Irańskie wojsko ostrzegło, że w przypadku ataku na instalacje energetyczne na wyspie „natychmiast zniszczy i obróci w popiół" obiekty należące do firm współpracujących z USA.
Atak na infrastrukturę wyspy byłby ogromnym ciosem dla Iranu. Oznaczałby również znaczne zaostrzenie trwającego konfliktu.
Prawdopodobnie poskutkowałby jeszcze większym wzrostem światowych cen ropy. Mógłby też skłonić Iran do nalotów na kolejne obiekty infrastruktury naftowej na Bliskim Wschodzie.
Po miesiącu wojny Teheran nadal ma zdolność wysyłania dużych liczb tanich dronów - przenoszących silne ładunki wybuchowe - w kierunku arabskich państw Zatoki Perskiej, a także statków.
Irańskie władze mogłyby też wziąć na cel inną kluczową infrastrukturę - w tym zakłady odsalające, które dostarczają wodę pitną milionom ludzi.
Co warto wiedzieć o historii wyspy?

Źródło zdjęcia, Planet Labs via Reuters
Wyspa Chark odgrywa strategiczną rolę w regionie Zatoki Perskiej od ponad dwóch tysięcy lat. W czasach imperium perskiego, dzięki położonym tam naturalnym źródłom, stała się ważnym portem handlowym.
W XVI i XVII wieku wyspa znajdowała się pod panowaniem portugalskim i holenderskim. Na początku XX wieku mieściło się na niej więzienie o zaostrzonym rygorze.
W latach 50. XX wieku, za panowania szacha Mohammada Rezy Pahlawiego, na Chark rozpoczęto budowę centrum magazynowania i dystrybucji węglowodorów. Wkrótce wyspa stała się głównym centrum eksportowym kraju.
Choć ma jedynie 24 km² powierzchni, odgrywa kluczową rolę w eksporcie irańskiej ropy od lat 60., gdy miejscową infrastrukturę rozbudowano przy udziale amerykańskiej firmy Amoco.
Aż do rewolucji islamskiej w 1979 r. część instalacji na wyspie należała do działających tam firm z USA.
Dodatkowy reportaż: BBC Mundo
Tekst został napisany i sprawdzony przez dziennikarzy BBC. Przy tłumaczeniu zostały użyte narzędzia AI, w ramach projektu pilotażowego.
Edycja: Joanna Kozłowska














